Wysłany: 21-11-2010, 09:55 Temat postu: Zakresy treningowe HR w kolarstwie: Friel vs Carmichael
Hejka,
zakładam kolejny temat do dyskusji. Otóż... w 2010 roku trenowałem wg książki Dogonić Mistrza (Carmichael). Aby rozpocząć pracę z proponowanymi ćwiczeniami wykonałem pierwszy test terenowy: HR bazowe dla wszystkich ćwiczeń wyszło około 167. Po podstawieniu do sesji KB (kilometry bazy) 0.89 * 167, puls do podstawowych jazd na wydolność tlenową wyszedł < 148. I tak też jeździłem długie jazdy (dodam że zawsze po około 45min już zaczynałem mieć zejście). Kolejny test terenowy (oraz 2 następne) poszły o wiele lepiej, uzyskane HR na testach wynosiło od 176-182, co w przeliczeniu na zakres KB dawało pulsy 156-161... I tak sobie pykałem znów długie jazdy (2-3x tydzień), przy czym bylem cholernie zmęczony. Rezultat był taki że pomijając pierwszy test terenowy na początku sezonu (miał zdecydowanie najgorszy wynik), wszystkie pozostałe zakończyłem w tym samym tempie (wachania 4sekund), ale z coraz wyższym HR - w sumie zero postępu, prawdopodobnie przetrenowanie, zajechałem się intensywnością.
Dlatego przed 2011 postanowiłem coś zmienić. Teraz jestem po teście wydolnościowym na AWF i wyznaczeniu progu beztlenowego - wyszedł na chwilę obecną 162HR. Test przebiegł ok, nie byłem zdenerwowany, puls spoczynkowy był niski na początku, i dałem z siebie wszystko. Co prawda jestem w takim momencie sezonu że od około 1miesiąca w ogóle nie jeździłem powyżej progu beztlenowego, ale mimo wszystko... Po podstawieniu tej wartości 162 do tabelki Friela (w kolumnie 5A), wychodzi że treningi 2 mają oscylować w granicy 133HR. Szczena mi opadła, bo to ma się nijak do tego co robiłem w tym roku bazując na Carmichael'u. Ale w sumie ciesze się, teraz moge jechac przy tym pulsie dłuuugo, czuć umiarkowane zmęczenie w skali zmęczenia, ale utrzymywać stałe tempo i co najwazniejsze, na koniec nie jestem totalnie wymęczony, i czuje że jestem w stanie jeszcze jechać. Więc zakres, jak na strefę 2, wydaje się OK.
Poza tym jedna dziwna rzecz jest napisana u Friel'a: powyżej progu beztlenowego nie można jechać dłużej niż 5min (strona 94). Miałem w tym roku jazdy na Kubalonke gdzie przez 14min jechalem ma maksa na pulsie grubo powyżej 180 - średnia 183 (a na szczycie umierałem ) i to na pewno nie było poniżej mojego progu beztlenowego. Ciekawe czy to znów błąd w tłumaczeniu książki?
Macie jakieś doświadczenie, opinie na ten temat? Różnica w wyznaczonych strefach jest kolosalna. Swoją drogą, jak samodzielnie wyznaczacie sobie próg beztlenowy (strefę 5A) ? Nie będę przecież co miesiąc chodził na AWF :) Podpis: Pzdr,Paweł
Every journey begins with a first step
Półmaraton Żywiec 2011 01:37:25 | Cracovia Maraton 2010 03:42:59
Ach gdyby sport był przedmiotem ścisłym, było by o wiele łatwiej, ale i nudno... niestety jest sztuką...
Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego większość sportowców na wysokim poziomie wyczynu nie stosuje pulsometrów, lub stosuje je tylko podczas jednostek specjalistycznych (i nie aby się sugerować tętnem, ale żeby sprawdzić "co tam w trawie piszczy")... To działa odwrotnie. Oni nie biegają np "dwójki" na danym tętnie, tylko sprawdzają jakie mają tętno na "dwójce" w danym okresie czy nawet dniu. Czytałam jakoś niedawno wywiad z Kszczotem i on jest jednym z "wyjątków" natury - bardzo utalentowanym zresztą.
cytat: "Adam: Moje tętno treningowe przy truchcie waha się od 150 do 170 uderzeń to jest zakres BC2 dla zawodnika średniodystansowego bądź dla zawodnika o dużej wytrzymałości, średniaka na dystansie 800 m. Natomiast, kiedy biegam BC2, nie biegam ich szybko to sięga nawet 185 uderzeń i tutaj zaczyna się granica, gdzie każde uderzenie to jest kilka a czasem kilkanaście sekund zależnie od dnia. "
zobacz jaki zakres w tlenie : 150 - 170 !!! i nie mamy wątpliwości co do profesjonalizmu tak znakomitego zawodnika!!! czy w ogóle tlen na 170!!!
Nie wiem z jaką ilością literatury miałeś do czynienia i czy tylko z poradnikami dla amatorów (tak jak wspomniane) ale jak nazbierasz ich dużo, dużo więcej to się okaże, że ile autorów, tyle "przepisów" na trenowanie. Takiego przepisu nie ma i każdy dobry trener Ci to powie. Nie mam nic przeciwko tym książkom, wręcz przeciwnie, myślę, że muszą istnieć, aby ludzie mogli skąd się dowiedzieć, miej więcej na czym to polega, ale przede wszystkim nauczyć się słuchać własnego organizmu.
Moje tętno waha się znacznie zależnie od tego, jak jest pogoda, ciśnienie, temperatura, co zjadłam, ile spałam, ile i co trenowałam wcześniej itp (itp. jest ogromna ilość)to jest zupełnie normalne - każdy tak ma. wiem miej więcej na jakim poziomie się stabilizuje w jakim treningu... Nie jestem jakimś wielkim wyczynowcem, ale trochę trenuję i czuję co robię podczas danej jednostki.
Osobiście jestem zdania (po kilku latach studiowania najpierw poradników potem z biegiem lat publikacji naukowych i skończeniu studiów w tym zakresie) że trzymanie się ściśle tych ram tętna wyliczonych na podstawie jakiś tabelek jakiegoś autora nigdy się nie sprawdzi. Różnimy się tyloma parametrami, że ułożenie takiego logarytmu jest wręcz niemożliwe. Nie ma wzoru na człowieka.
Swoją droga - nie czujesz progu? tlenu, drugiego zakresu itp? Z mojej strony radziłam bym bardziej słuchać swojego organizmu, on wszystko Ci mówi, zupełnie wszystko. Nawet jak jedziesz czy biegniesz i wkurzasz się, że coś z tym tętnem znowu jest nie tak - tętno rośnie :) Badania na uczelni pomogą, naprowadzą Cie, zobaczysz co i jak,książki przybliżą Ci co się dzieje w Twoim organizmie, ale prawda jest taka, że dwa dni później wyszło by już coś innego (nie znacznie, ale jednak). Z mojej strony radziła bym na takim poziomie bardzo, bardzo słuchać siebie i nie robić niczego na siłę. Nawet trener z bardzo dużym doświadczeniem (mądrością i wiedzą) nie będzie poprawnie interpretował takich wyników bez doskonałej znajomości zawodnika i jego zachowań w treningu (no chyba że odmiana "klasyczna polska" bo oni wiedzą wszystko o wszystkich na świecie :))
Radzę czytać, trenować i uczyć się siebie, słuchać (tych mądrych) co się naprawdę znają na rzeczy... Jeśli masz znajomości na AWFie to trochę ich tam powinno być. Ich wiedza jest bezcenna i z doświadczenia wiem, że chętnie się nią dzielą.
To moje subiektywne zdanie.
Pozdrawiam i życzę sukcesów.
Od maja nie trenuję z pulsometrem (zalałem go w trupa) - kieruje się rytmem oddechu, ale rozróżniam tylko trzy poziomy spokojny, średni i intensywny, no może jeszcze max. Podpis: IM 12:14:03 BORÓWNO 2010 - MARATON 4:40
1/2IM 5:32:50 Susz 2010 - PÓŁ MARATON 1:47
dzięki za zniszczenie mojego światopoglądu a tak serio, pewnie nie zarzuce pulsometra (jednak mam za małe doświadczenie, czasami mnie ponosi jak za dobrze się czuje), ale odkąd przeczytałem Friela kieruje się skalą odczuwalnego wysiłku + pulsem + tempem. I odnośnie przetrenowania: u mnie sytuacja jest dosyć dziwna ponieważ przy bieganiu szybciej odczuwam zmęczenie układu oddechowego - najpierw czuje zwiększenie intensywności oddechu (wtedy utrzymuje tempo biegu) a później zmęczenie mięśni nóg. Na rowerze mam na odwrót. I jako że "płuca" mi się na rowerze męczą później, i zawsze dożyłem do tego żeby czuć ich zmęczenie, w momencie kiedy dochodziło do tego punktu, wtedy nogi mają już za wysoką intensywność. Ale popracuje nad tym efektem, tak aby trening rowerowy nie był za intensywny. Podpis: Pzdr,Paweł
Every journey begins with a first step
Półmaraton Żywiec 2011 01:37:25 | Cracovia Maraton 2010 03:42:59
Wysłany: 07-12-2010, 17:22 Temat postu: Re: Zakresy treningowe HR w kolarstwie: Friel vs Carmichael
Kolejny test terenowy (oraz 2 następne) poszły o wiele lepiej, uzyskane HR na testach wynosiło od 176-182, co w przeliczeniu na zakres KB dawało pulsy 156-161... I tak sobie pykałem znów długie jazdy (2-3x tydzień), przy czym bylem cholernie zmęczony. Rezultat był taki że pomijając pierwszy test terenowy na początku sezonu (miał zdecydowanie najgorszy wynik), wszystkie pozostałe zakończyłem w tym samym tempie (wachania 4sekund), ale z coraz wyższym HR - w sumie zero postępu
No wlasnie czyli według Ciebie testy nastepne poszły lepiej?????? A potem zwiekszałes sobie systematycznie progi!!!!
Po prostu sie zmasakrowałes na własne życzenie:)
Po pierwsze -WIĘKSZE WARTOSCI HR NIE SĄ MIARĄ POSTEPU!!!!!! .Miałeś takie same czasy testów tylko za kazdym razem twoj układ oddechowy i krwionośny musiał pracowac mocniej........ czyli postep????? czy przetrenowanie???????
Nastepna sprawa to progi Carmichela- Z tego co napisales to jesli test terenowy dał Ci wartość 167, to strefa Fundation Miles wyszła by 116-148. Jesli jezdziles na granicy górnej ciągle, to sie zagotowałeś.
Pulsometry sa zwodnicze i podatne na wiele warunków zenetrznych, dlatego najlepiej sie trzymac srodka strefy!!!!
Nie wywalaj pulsometra, tylko nie kieruj sie nim tak dokładnie.
Jesli juz chcesz trenowac z dokładnymi strefami na rowerze to ratuje cie Power Meter, jak wyznaczysz strefe prawidłowo to nie ma że boli........no i w nastepnym tescie jak zobaczysz wieksze (wyższe) wartosci tzn, że jest postep, nie da sie oszukac.
Power meter pomógł mi zdjąc 4 min z TT 40km w ciągu jednego sezonu i jakis 8 godzinach treningu na tydzien. Było 57min a zrobiło sie 53.....ot taka magia:))))))))))
Ja myślę, że użycie pulsometru ma tylko sens jak się robi badania na zakwaszenie organizmu. Próg mleczanowy to dla średnio i długodystansowych triathlonistów próg tlenowy którego nie powinno się przekraczać na zawodach i pomaga w ustaleniu treningu - wyznaczeniu stref treningowych.
Takie badanie dla amatora pewnie że ze 2-3 razy na sezon trzeba zrobić. Podpis:
mnie sytuacja jest dosyć dziwna ponieważ przy bieganiu szybciej odczuwam zmęczenie układu oddechowego - najpierw czuje zwiększenie intensywności oddechu (wtedy utrzymuje tempo biegu) a później zmęczenie mięśni nóg. Na rowerze mam na odwrót. I jako że "płuca" mi się na rowerze męczą później, i zawsze dożyłem do tego żeby czuć ich zmęczenie, w momencie kiedy dochodziło do tego punktu, wtedy nogi mają już za wysoką intensywność. Ale popracuje nad tym efektem, tak aby trening rowerowy nie był za intensywny.[/quote]
+1 dla @ola-m-s po raz kolejny Wyrzuć pulsometr, wielu już tak zrobiło
nie radzę iść w stronę rozwiązań czarno białych. Pulsometr nie jest wyrocznią tylko narzędziem w treningu. Tak jak genialnie napisała Ola - przede wszystkim treningów akcentowych. Bieganie z pulsometrem w tlenie :) - po co? Tlen to tlen.
Ale juz średnia HR z akcentu i porównywanie ich (treningi na tej samej trasie/odcinku, porze dnia) daj możliwość zobaczyć postępy, zwyzki bądź zniżki formy.
Ponieważ jestem dziadkiem na tym forum, który zaczynał biegać jak nie było butów do biegania (kto pamięta kolce polsport?) a czas mierzyło się na zegarkach z komunii ;) o pulsometrach nie wspominają w zeszłym roku odkryłem jedną ich zaletę. Kontrole zmęczenia podczas zawodów - szczególnie jak trasa jest niepomierzona (czyli nie ma km) albo masakrycznie trudna... Podpis: 1/2 IM 4:19
IM 9h15
maraton 2:38
1/2 maraton 1h12:21
Od dawna trenuję z pulsometrem ale ja uwielbiam analizować,porównywać swoje treningi i im więcej cyferek tym dla mnie lepiej Pieczołowicie sobie to notuje w dzienniczku a potem rozczytuję się na kiblu Niestety ostatnio pulsometr w garminie mi padł z nieznanych mi przyczyn Teraz trenuje bez ale pulsometr tak długo mi towarzyszył,że i bez patrzenia wiem jakie mam tętno Podpis: www.sklepcityzen.pl -sprzęt sportowy
http://tempomlawa.pl/
W sumie to wczoraj biegałem w tempie T (Treshold wg. Danielsa). Dla mnie to jest tempo 4.10/km. Oczywiście zapomniałem zegarka i biegłem na czuja. Okazało się że kółko po Malcie wyszło 4.12/km Podpis:
- A tak na poważnie szukam i czytam ale dalej nie jestem zdecydowany jakie kupić buty do jazdy na rowerze(szosa). Szukam czegoś sprawdzonego i dobrego nie ukrywam, że i w rozsądnej cenie. Co myślicie o shimano sh-r105 lub sh-r106? Podpis: Cel Susz 2012 <5:30>
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum