Pyra masz racje, sam po przeczytaniu Danielsa długo biegałem bez pulsometru.Teraz biegam z pulsometrem ale podczas biegu nie odczytuje jego wskazań. Owszem przeglądam czasem tetno analizując treningi na kompie. Co do Danielsa, bieg na tempo jest okej ale jeśli biegasz w mocno zrużnicowanym terenie to trudno się mieścić w widełkach. Wydaje mi się też że rużnica między BS a tempem maratońskim jest bardzo duża. Podpis: 21km Skarzysko-Kamienna 1:34
10km K10 (kielce) 40:57
IronMan Extremalna sobota 13:41
bieg rzeżnika 11h56min
Lektura Danielsa obowiązkowa, dzisiaj po treningu szukałam tej książki w empiku.
Do czasu nabycia i przeczytania książki, rozumiem, że mam zwiększać dystanse w swoim tempie, ewentualnie biegać nieznacznie szybciej. W każdym razie nie zrażać się...
Jutro spróbuje spokojnie pobiegać najdłużej jak to się da. Podpis: Cel: Susz 2012 Sprint
Małgosiu
Biegam ponad rok z przerwą jakieś 2m-ce z powodu kontuzji i cały czas pulsometr pokazuje mi tętno 160-180 a ja wcale się na tyle nie czuję... Więc olałem ten parametr :) Czasem tam na niego spojrzę i liczę, że może kiedyś zobaczę tam 134 np. :D
Staram się ostatno biegać dystanse ok. 10km i mieścić sie w 50 minutach i się udaje, nie jestem po tym padnięty pomimo zaliczania podbiegów i wskazań pulsometru... Podpis: Goal: MP na dystansie długim w Radkowie - ukończyć i przeżyć :)
Pulsometr, oczywiście, się przydaje, nawet biegając Danielsem, chociażby po to, aby czując dziwne zmęczenie podczas trenigu, który dotychczas wykonywaliśmy na luzie, potwierdzić na pulsometrze, że coś jest nie tak dzisiaj z naszym organizmem i HR dziwnie pikuje w górę - i zakończyć trening.
Przebieg tętna też dobrze jest sobie analizować po treningu na kompie [jeśli pulsometr ma funkcję zapisu tętna].
Trening, generalnie, polega na umięjętnym dobraniu bodźców i ODPOCZYNKU/ODNOWY BIOLOGICZNEJ/REGENERACJI.
Bodźce mocne [u Danielsa "Quality Workouts", nie wiem jak jest w wersji PL] wykonujemy 2x - góra 3x w tygodniu, pamiętając o elementach napisanych powyżej dużymi literami. Nie znaczy to jednak, że do każdego, kolejnego mocnego treningu musimy przystąpić w pełni zregenerowani/wypoczęci. Podpis: Paweł Ziemkowski; 3k-11:24(2011); 5k-19:45(2010); 10k-39:51(2010); 15k-62:56(2011); 21,1k-1:28:54(2011); 42,2k-3:13:40(2010); HIM-6:25:16 (Susz 2011)
http://www.dietdoctor.com/lchf Volenti non fit iniuria
Pewne rzeczy mozna wytrenowac, ale kazdy ma swoj limit.
Na podstawie tych danych mozna obalic teorie Dark44.
Mam wrażenie, jednak, że przyznałeś mi rację ("limit"
Co do "mojej teorii", to nie jest, niestety, moja. Stosunek wagi do wzrostu jest akademickim przykładem korelacji dodatniej prowadzonej ilościowo. W populacji sportowców ta krzywa ma inny przebieg, ale wykazuje ten sam kierunek. W odchyleniach znajdują się różne sporty, np ciężarowcy, albo maratończycy. Jednak zawsze wzrost sportowców będzie przybierał większe wartości w stosunku do populacji. Fakt, z wagą jest już dwie dekady problem, ponieważ społeczeństwa dobrobytu "pasą się na potęgę" i zaczynają ważyć na średniej w populacji.
Nadal jest, jednak, tak że łatwo można interpolować ile ktoś może ważyć mając ileś tam wzrostu w populacji i jeśli facet ma 185, to w populacji będzie miał średnią ok. 80-85 kg.
W sporcie będzie to o ok 10 kg mniej, a w sportach wytrzymałościowych sami sportowcy zbijają wagę poniżej drugiego odchylenia standardowego, aby mieć jeszcze lepsze wyniki.
Pytanie, tylko, czy "rację" ma populacja, czy sportowcy wyczynowi. Bo jeśli chodzi o rację ewolucyjną, to w świecie doborów dóbr, populacja nam rośnie (dłuższe nogi:-) i staje się cięższa (niestety), a przeciętne życie wydłuża.
Szukałem kiedyś danych ile przeciętnie żyją sportowcy wyczynowi w swoich populacjach. Znalazłem tylko dane fragmentaryczne, ale na tej podstawie stwierdziłem, że premiowany jest bardziej etropiczny styl życia, niż dynamiczny.
Mogę zrzucić dodatkowo 10 kg i na pewno będę biegał w tempie 4,30/km. Tylko po co, jak wiem, że zawsze ktoś wyższy i genetycznie lepiej wyposażony będzie szybszy.
Zastanawiam się jaką może mieć motywację facet (np. Polak) kończący IM i porównujący swój czas do C.Wellington. Ja bym się notorycznie demotywował:-) No chyba, że
W tym sensie ta teoria (jak to napisałeś) nie została obalona;-)
A propos - czy Wellington nie ma czasami 170cm wzrostu? Podpis:
Sam wzorst nie ma nic do wynikow, a od tego zaczales.
Wage mozesz zrzucic, ale wzrostu nie zmienisz.
Cytat:
Mogę zrzucić dodatkowo 10 kg i na pewno będę biegał w tempie 4,30/km. Tylko po co, jak wiem, że zawsze ktoś wyższy i genetycznie lepiej wyposażony będzie szybszy.
Zastanawiam się jaką może mieć motywację facet (np. Polak) kończący IM i porównujący swój czas do C.Wellington.
To po co w ogole trenowac, skoro ktos zawsze bedzie lepszy od Ciebie? Zeby byc lepszym od siebie z dnia poprzedniego!
Szukasz sobie tylko wymowek. Takie jest moje zdanie niestety. Podpis: No one ever says let's play triathlon!
Banialuki. Jeśli wyższy będzie lepszy to po co robić zawody? Niech staną pod ściana odrysujeje się kreski i po sprawie.
Wiem ze koloryzuje. Podpis: 21km Skarzysko-Kamienna 1:34
10km K10 (kielce) 40:57
IronMan Extremalna sobota 13:41
bieg rzeżnika 11h56min
jak jesteś początkująca, to chyba nie można niedocenić długich wybiegań (bez zadyszki oddech co 3-4 kroki), 10 km i więcej. Ale biegnij na czas (np. 1.5h) a nie na dystans. Biegnij długo i równo. Musisz teraz nauczyć ciało (mięśnie, stawy, stopy) odpowiedniego ruchu, obciążenia. Biegaj powoli jak najwięcej, do tego pilnuj wysokiej kadencji (3 kroki na sekundę), myśl co się dzieje z nogami - czy biegasz z pięty, ze śródstopia, czy symetrycznie machasz rękami. Jak się pochylasz itp. Słuchanie muzy ci przeszkodzi w słuchaniu ciała. Jak już będziesz miała optymalny ruch w niskim tempie, szybsze biegi będą dużo łatwiejsze, mniej chaotyczne. Później prostu będzie ci przyjemnie w biegu (choć męcząco).
Osobiście mam wrażenie, że mądre książki o treningach (Daniels, Friel) nie mówią o przypadku sportowca trenującego pierwszy sezon W ŻYCIU. Podpis: Dzięki! Razem damy radę!
Moje endorfinki 2011:
Swim 400 m - 6:25
Run 10 km - 43:20
Siedlce - 1:02
Susz sprint - 1:25
Górzno olimp - 2:39
Wczoraj po raz pierwszy w życiu udało mi się przebiec 10km. :)
Było to duże zaskoczenie zważywszy na fakt, iż nigdy nie udało mi się uzyskać 6km.
Adrenalina i duża motywacja w trakcie zawodów pomogła.
Od lutego mam problem z biodrem i dotychczas biegałam po 3km (5km tydzień wcześniej).
Zapisałam się na bieg dookoła zoo, a skoro opłaciłam to poszłam i duuuuuże zaskoczenie :) Podpis: Cel: Susz 2012 Sprint
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum