| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 16-09-2011, 09:56 Temat postu: Trening na rowerze stacjonarnym |
Hej,
pytanko jak w temacie. Niestety na ternażer moim zdaniem (zarówno w sensie kondycji, stopnia 'chwycenia bakcyla tri' i finansowym) jest trochę za wcześnie. Jednakże żonka posiada rower stacjonarny (całkiem porządny). Pytanko - czy treningi na taki rowerze różnią się jakoś od takiego outdoor albo na trenażerze? Oczywiście rozumiem, że pozycja jednak inna (zwłaszcza jak ktoś podpina pod trenażer lemondkę czy coś), ale co z długością/obciążeniem? Rower traktuję jako dalszą część budowania podstawowej formy i rehabilitacji rwy kulszowej. Czas na potężne rozjazdy w terenie pewnie przyjdzie o wiele później.
Podpis: Plany mam wielkie, ale ciało słabe
|
|
| |
|
chlebik
Wiek: 27 Skąd: Pruszków Posty: 127
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 16-09-2011, 10:45 Temat postu: |
Nie bedzie to trening pelnej jakosci, ale na opisane potrzeby wystarczy. Regularnie, 4 razy w tygodniu - 3 razy po godzinie i raz dluzej. Wszytsko tlenowo. Kilka interwalow zywych w trakcie kazdego. Powinno byc dobrze.
[ Dodano: 16-09-2011, 12:04 ]
Zapomnialem napisac, zebys ten rower ustawil pod siebie, zeby kolana Cie nie bolaly.
Podpis: No one ever says let's play triathlon!
|
|
| |
|
elim
Członek TriCity Triathlon Team
Wiek: 28 Skąd: Gdańsk Posty: 2412
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 16-09-2011, 12:47 Temat postu: |
ja dwie zimy przetrenowałem na rowerze stacjonarnym żony. Jesli nie mam czasu pójść na basen lub warunki pogodowe nie pozwalają na bieganie to wyciągałem rowerek i kręciłem od 30 do 90 minut. Niskie tętno, wysoka kadencja. lepszy taki trening niż nic. Poza tym w marcu nie ma takiego szoku, jak sie człowiek przesiada na szosówkę.
pozdrawiam
PS: też kupiłebym coś konkretnego, ale ceny są powalające
Podpis: www.pttdelta.pl
|
|
| |
|
dymek
Wiek: 29 Skąd: Plock Posty: 302
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 16-09-2011, 15:03 Temat postu: |
dobry temat. Też trenażera nie kupię. Trenażer - żer kosztów. a cały komplet sprzetu do tri jednak kosztuje...
Pytanie: lepiej pedałować na siłowni, czy kupić dużo tańsze (od trenażera) rolki?
(Ja stawiam na rower na siłowni ze względu na budowanie kondycji/ wydolności/ przyzwyczajania mięśni itp.)
Podpis: Dzięki! Razem damy radę!
Moje endorfinki 2011:
Swim 400 m - 6:25
Run 10 km - 43:20
Siedlce - 1:02
Susz sprint - 1:25
Górzno olimp - 2:39
|
|
| |
|
mat
Członek WTT
Wiek: 34 Skąd: Wwa Posty: 826
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 16-09-2011, 15:19 Temat postu: |
siłownia też jest dobra. mój ojciec w zimę równo "pakuje" w fitness klubie zakładki rower/bieg/rower/bieg x 2-5. Tylko wypad do klubu to pożera czas - dojazd, trening, sauna, kapiel, jeszcze się z kimś pogada. A jak kręce w domu to zawsze mogę powiedzieć małżowinie, że dzisiejszy wieczór spędziliśmy razem.
PS: mój sasiad ma super trenanżer ketlera, ale ja za to mam super bobasa:-)
Podpis: www.pttdelta.pl
|
|
| |
|
dymek
Wiek: 29 Skąd: Plock Posty: 302
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 17-09-2011, 08:35 Temat postu: |
Stacjonarny rower dobry jest
W domu szybko wsiadasz jedziesz i po sprawie.
W klubie fit to samo + jak jest bieżnia to można cegłę zrobić
Ogólnie warto aby na wiosnę być już troszkę podtrenowanym.
Podpis: Never give up
1k - 4:28 / 5k - 28:12 / 10k - 01:04:19 / 15k - 01:47:57 / 21k - 02:18:49 / Susz Sprint - 01:50:45
|
|
| |
|
GrudiLee
Wiek: 33 Skąd: Warszawa Posty: 76
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 17-09-2011, 10:04 Temat postu: |
Dziękuję za odpowiedzi. Jak pisałem - ja na razie rehabilituję rwę kulszową, zatem lekko popedałować i basenik mi póki co wystarcza. Od 1 października matka-korporacja dorzuci się do karty Multisport to w sumie na siłce, którą mam 500m od domu przepatrzę ofertę, ale tylko rowerów. Biegać póki co się boję.
I poproszę o informację - żona jak pedałuje na rowerku godzinę to licznik pokazuje jej przejecanych 30km. Czy wysiłek jaki podjęła to naprawdę równowartośc przejechanych 30km w terenie? Bo jakoś mi się wierzyć nie chce.
Podpis: Plany mam wielkie, ale ciało słabe
|
|
| |
|
chlebik
Wiek: 27 Skąd: Pruszków Posty: 127
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 17-09-2011, 10:21 Temat postu: |
Nie.
Podpis: No one ever says let's play triathlon!
|
|
| |
|
elim
Członek TriCity Triathlon Team
Wiek: 28 Skąd: Gdańsk Posty: 2412
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 18-09-2011, 09:36 Temat postu: |
| dymek napisał/a: | siłownia też jest dobra. mój ojciec w zimę równo "pakuje" w fitness klubie zakładki rower/bieg/rower/bieg x 2-5. Tylko wypad do klubu to pożera czas - dojazd, trening, sauna, kapiel, jeszcze się z kimś pogada. A jak kręce w domu to zawsze mogę powiedzieć małżowinie, że dzisiejszy wieczór spędziliśmy razem.
PS: mój sasiad ma super trenanżer ketlera, ale ja za to mam super bobasa:-) |
1. To 2x5 to ilości powtórzeń, czy kilometry bo jakoś nie zrozumiałem?
2. Ja siłownię mam 500m od domu :)
3. Zaraz po takim treningu sauna? Czytałem gdzieś u mądrych ludzi (biegaczy), że sauna to najlepiej raz w tygodniu i to parę godzin PO zakończeniu wysiłku fizycznego.
Podpis: Plany mam wielkie, ale ciało słabe
|
|
| |
|
chlebik
Wiek: 27 Skąd: Pruszków Posty: 127
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 18-09-2011, 17:51 Temat postu: |
1. od dwóch do pięciu powtórzeń rower/bieg. im więcej powtórzeń, tym krótsze robi odcinki.
2. ja mam 2 km, ale jakoś mi nie po drodze;-)
3. my z chłopakami w zimę od razu po wybieganiu ok. 20 km idziemy na saunę i nam nie szkodzi. mam kolege, który biega 2h13min maraton i uważa, że sauna po treningu to nic strasznaego (oczywiście, o ile nie przesadza się z jednym i drugim)
PS: dziś byłem na szosie. zrobilem 31,5 km. mało, ale pod Toruń wystarczy. czuć w powietrzu, że jesień blisko.
Podpis: www.pttdelta.pl
|
|
| |
|
dymek
Wiek: 29 Skąd: Plock Posty: 302
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 18-09-2011, 18:43 Temat postu: |
Ja nienawidzę rowerów stacjonarnych. Morduję się tam niemiłosiernie. Na rowerze zwykłym 30 minut jazdy w ogóle nie zauważam - to dopiero lekkie rozkręcenie, a na stacjonarnym umieram z nudów i męczę się nieproporcjonalnie. No ale wiadomo, przy - 30 st C w śniegu nie pojeździmy na zewnątrz :)
Jeśli chodzi o wskazania rowerków stacjonarnych to ja patrze tylko na czas i ewentualnie moc. Dystans, prędkość i spalone kalorie są zupełnie nieadekwatne.
Podpis: "People do not lack strength, they lack will" - Victor Hugo
|
|
| |
|
Zibi
Wiek: 25 Skąd: Warszawa Posty: 241
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 24-09-2011, 16:11 Temat postu: |
tak czytam i ktoś podał jako argument przeciwko trenażerowi jego koszt.
Przecież dobry jakościowo trenażer to koszt 400-450zł.
Dobry rower stacjonarny to koszt zdecydowanie droższy.
Podpis: Żywienie w Sporcie --> www.icds.info/
Mój Blog - http://ironman-race.blogspot.com/
|
|
| |
|
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 24-09-2011, 16:28 Temat postu: |
Ale ja mam silownie za darmo, a to jeszcze taniej jesli chodzi o stacjonarny...
Podpis: Dzięki! Razem damy radę!
Moje endorfinki 2011:
Swim 400 m - 6:25
Run 10 km - 43:20
Siedlce - 1:02
Susz sprint - 1:25
Górzno olimp - 2:39
|
|
| |
|
mat
Członek WTT
Wiek: 34 Skąd: Wwa Posty: 826
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 24-09-2011, 20:52 Temat postu: |
Dla mnie najgorszą rzeczą w rowerach stacjonarnych jest brak pedałow zatrzaskowych. Stopa lata po całym pedale, ześlizguje się i to mnie strasznie irytuje. Po za tym także o wiele bardziej się męczę i nudzę na tego rodzaju treningu, więc ich nie robię :P Przy odpowiednich treningach biegowo-pływackich i siłowni da się dobrze przygotować do sezonu.
Podpis: Cel 2012 - Triathlon na dystansie olimpijskim <2:20
Trzymajcie kciuki!
|
|
| |
|
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 25-09-2011, 00:09 Temat postu: |
1) pedaly zatrzaskowe trzeba sobie zalozyc samemu
2) jest kilka sposobow na zlamanie nudy - tv, vr, przemyslany trening interwalowy, jazda w grupie, np. Spinning na silce
Podpis: No one ever says let's play triathlon!
|
|
| |
|
elim
Członek TriCity Triathlon Team
Wiek: 28 Skąd: Gdańsk Posty: 2412
|
|
|