Ostatnio cholernie zmokłem na szosie co przypomniało mi że mam przecież fajnego treka z błotnikami, którego mógłbym używać podczas niesprzyjających warunków i innych sytuacjach.
Odkręciłem zbędny balst. Teraz zastanawiam się czy założyć koło z torpedo czy zrobić
ostre koło. Jeśli chodzi o
ostre koło, to obawiam się zjazdów, mam troche górek w okolicy.
Mieszkam jakieś 12-15km od centrum, po miescie raczej nie będę jeździł. Używał bym go w deszczowe dni, żeby dojechać do pracy oraz na rodzinnych przejażdżkach żeby szosy nie targać po lesie i kiepskiej nawierzchni.
Czy
ostre koła może być pomocne w treningu kolarskim, co mi doradzacie ?