| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 29-09-2011, 09:28 Temat postu: 1/2 IM vs Maraton |
Po dwóch startach na dystansie 1/2 IM czeka mnie maratoński debiut w Poznaniu i zastanawiam się która z tych konkurencji jest większym wyzwaniem dla organizmu. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że ocena jest zależna od wielu czynników, pogody (na maratonie upału a la Borówno 2011 raczej nie będzie :), taktyki, treningu, a przede wszystkim od indywidualnych preferencji dla poszczególnych dyscyplin w tri, ale i tak jestem ciekaw waszych opinii. Co was bardziej zmasakrowało?
Podpis:
|
|
| |
|
macmac
Wiek: 30 Skąd: Poznań Posty: 38
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 29-09-2011, 11:09 Temat postu: |
Moim skromnym (niedoświadczonym) zdaniem (debiut hIM w tym roku w Borównie) hIM daje bardziej w kość niż maraton (zaliczony już 3 razy). Ja w swoim debiutowym starcie praktycznie całe 22km przedreptałem w kryzysie, który na maratonie "łapie" w okolicach 30-35km. Też będę biegł w tym roku w Poznaniu ;) co nie zmienia faktu, że mam WIELKI szacunek do tego dystansu i wcale nie jest to "pyknę sobie maraton", tylko pokornie mam nadzieję, że go pokonam :) Myślę, że nawet jak już mi się uda pokonać całego IM, to maraton i tak będzie dla mnie czymś wzbudzającym wielki respekt.
Podsumowując: hIM masakruje bardziej ;)
Podpis: prywatnie: http://love2tri.pl służbowo: http://powerplant.pl
twitter: @MichalTweets
|
|
| |
|
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 29-09-2011, 23:22 Temat postu: |
Bez najmniejszego zastanawienia - trudniejszy jest HIM.
Maraton jest dla amatorów ;)
P.S. Szkoda czasu na maraton, maraton jest nudny ;P
P.S.2. HIM to mniej więcej 1,5 x dłuższa orka od maratonu i to na dużo większej intensywności więc chyba nie ma sensu porównywać ;)
Podpis: 10k-44:28 (2011); 21,1k-1:40:44 (2010); 42,2k-4:23:47 (2010); HIM-6:23:49 (Czechman 2011)
Per aspera ad astra...
|
|
| |
|
Motylop
Wiek: 33 Skąd: Kędzierzyn-Koźle Posty: 1194
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 30-09-2011, 11:32 Temat postu: |
| Motylop napisał/a: | | P.S.2. HIM to mniej więcej 1,5 x dłuższa orka od maratonu i to na dużo większej intensywności więc chyba nie ma sensu porównywać ;) |
Dłuższa na pewno, ale czy bardziej intensywna? Podczas zawodów HIM średni HR na rowerze miałem dużo niższy niż podczas biegu (ok 10-12 uderzeń), więc w moim przypadku maraton będzie raczej wysiłkiem krótszym, ale bardziej intensywnym. No nic, wszystko wyjdzie w praniu za dwa tygodnie.
Podpis:
|
|
| |
|
macmac
Wiek: 30 Skąd: Poznań Posty: 38
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 30-09-2011, 13:16 Temat postu: |
Moim zdaniem porównywanie intensywności na podstawie tętna w dwóch różnych dyscyplinach kompletnie mija się z celem.
Dla przykładu jazda na ergometrze wioślarskim, angażuje znacznie więcej grup mięśni niż rower i bieganie razem wzięte, przez co serce musi niesamowicie zasuwać żeby zdążyć z pompowaniem krwi. W związku z tym 1 zakres, tlenowy miałem zawsze do około hr-158 i była to bardzo lekka jazda, prawie się nie pociłem. Takie tętno dla mnie na rowerze to już jest ostre pedałowanie.
Podpis: Cel 2012 - Susz 1/2 IM <4:45:00
|
|
| |
|
Marek
Wiek: 22 Skąd: Toruń Posty: 681
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 30-09-2011, 14:17 Temat postu: |
To ja powiem tak: w niedziele bieglem Maraton Warszawski (3:42 z kontuzja stopy,mialo byc ok.3:26-3:27), w borownie bylo 5:42, w Suszu 5:27.
Wyglada to nastepujaco:
1) Calkowity wysilek jest na pewno wiekszy w HiM. Dla przykladu 4400kcal w Borownie i 2900 na maratonie. Rowniez subiektywne zmeczenie wieczorem po zawodach jest bez porownania wieksze w tri.
2) Intensywnosc wysilku na pewno wieksza w Maratonie, avg. hr z maratonu to 167 i to pomimo tego ze koncowke kustykalem truchtem, do 32km bylo ok 170.Dla porownania w Borownie bylo 161. To przeklada sie tez na subiektywna trudnosc ostatnich 10km maratonu w porownaniu do him. Generalnie ostatni odcinek maratonu to czysty bol i mega zmuszanie sie do kontynowania biegu-wg mnie wynika to z tego ze po prostu po 30k miesnie dostaja daleko bardziej niz w polowce.
3) Nastepnego dnia po him bola miesnie ale funkcjonuje normalnie, po maratonie bola mnie stawy i ledwo chodze a schody to meka...przynajmniej tak u mnie jest.
4) Na pewno na tle HiM maraton to nuda:-) Ale satysfakcja i tak duza!
Tak wiec powodzenia, co roku biegalem Poznan, w tym roku pierwszy raz Wawa. Poznan jednak lepszy bo w polowie pazdziernika jest zawsze chlodniej, upal w tym roku w Warszawie wiele osob odczulo bardzo bolesnie...
Podpis: 10k-41:02 (2010), 21.1k-1:32:00 (2012), 42.2k-3:37:07 (2010), 70.3-5:27:10 (Susz 2011)
Warsaw Triathlon Team
|
|
| |
|
hobbes
Członek WTT
Wiek: 33 Skąd: izabelin Posty: 86
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 30-09-2011, 19:15 Temat postu: |
W moim przypadku intensywność przy HIM jest dużo większa. A to z tego prostego problemu, że na HIM cały dystans zapierdzielam ile fabryka dała (a że niewiele dała to inna bajka) zaś na maratonie ostatnie 10 km kuśtykam niczym stado pacjentów geriatrii :) W zeszłym roku we Wrocku tętno średnie kręciło się koło 155, zaś na ostatnich 10 km spadło do niesamowicie wysokich 140. Fakt, po maratonie przez kilka dni nie mogłem chodzić - ale to kwestia mniejszych lub większych urazów (zajechane wiązadła) a nie zmęczenia samego w sobie.
Podpis: 10k-44:28 (2011); 21,1k-1:40:44 (2010); 42,2k-4:23:47 (2010); HIM-6:23:49 (Czechman 2011)
Per aspera ad astra...
|
|
| |
|
Motylop
Wiek: 33 Skąd: Kędzierzyn-Koźle Posty: 1194
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 03-10-2011, 09:35 Temat postu: |
Czyli podsumowując: HIM = większy wysiłek. Maraton = większy ból :)
Podpis:
|
|
| |
|
macmac
Wiek: 30 Skąd: Poznań Posty: 38
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 03-10-2011, 16:07 Temat postu: |
| Cytat: | | Czyli podsumowując: HIM = większy wysiłek. Maraton = większy ból :) |
Ja tak uwazam. Ale mozna tez myslec o tym: Maraton:wiekszy bol, HiM: wieksza przyjemnosc
Podpis: 10k-41:02 (2010), 21.1k-1:32:00 (2012), 42.2k-3:37:07 (2010), 70.3-5:27:10 (Susz 2011)
Warsaw Triathlon Team
|
|
| |
|
hobbes
Członek WTT
Wiek: 33 Skąd: izabelin Posty: 86
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 19-10-2011, 11:51 Temat postu: |
No to mogę już teraz przyznać wam rację. HIM to zdecydowanie większe wyzwanie.
Podpis:
|
|
| |
|
macmac
Wiek: 30 Skąd: Poznań Posty: 38
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 20-10-2011, 13:47 Temat postu: |
Ja tam na HIMach się nie znam. Ale Panowie.
Prosta matematyką: Maraton to około 3 godzin, HIM 5 - widać, że większy łomot dostajemy w triathlonie. Ale Smoq ma pełną rację - z szacunkiem trzeba podejść do jednego i drugiego.
Nie wiem, jak jest po HIM, ale pamiętam, że po olimpijce nogi bolały mnie tak samo jak po maratonie.
No i jeszcze herezja, która głoszę od pewnego czasu. Aspekt psychologiczny. Biegają teraz wszyscy. Kto widział 5 lat temu na maratonach w Polsce po 3000 ludzi.
Więc niebawem jak się ktoś będzie chciał w autobusie przed laską pochwalić - a wiesz, kozak jestem, maraton przebiegłem - to z 6 osób powie - I ja!!.
A triathlon? oo. to jest szacun pełen. Wiec satysfakcja na pewno większa z triathlonu.
Podpis: Wegetarianin - wyżera jedzenie mojemu jedzeniu
10km 0:43:15 11.11.09 Gdynia
21km 1:34:01 Połmaraton Ostrodzki
42,195 3:23:26 15.08.11 Gdańsk
Tri Olimpijski 2:21:36 03.09.2011 Mamaia Rumunia
|
|
| |
|
Von_Igel
Członek TriCity Triathlon Team
Wiek: 33 Skąd: Constanta / Gdynia / Las Posty: 223
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 20-10-2011, 14:44 Temat postu: |
Idac Twoim tokiem rozumowania, to juz niebawem to samo w autobusie bedzie dotyczylo triathlonistow...
Podpis: No one ever says let's play triathlon!
|
|
| |
|
elim
Członek TriCity Triathlon Team
Wiek: 28 Skąd: Gdańsk Posty: 2391
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 20-10-2011, 15:12 Temat postu: |
No tutaj tak chyba nie będzie - do biegania potrzeba pary w miarę butów i chęci. Na bieg niepodległości w Gdyni - 10km zdrowa osoba może przyjść boso, albo w garniturze prosto z wesela (w stanie poweselnym) - i ukończy.
Tri - nawet sprint - wymaga już trochę więcej sprzętu. Noi trzeba umieć pływać.
Tak więc rozwój będzie trochę wolniejszy. Choć. Spójrz na listy uczestników kilka lat temu i teraz.
Cholera. Niedługo, żeby przed tą laska w busie zakozaczyć to trzeba będzie robić 4km pod woda, 180 na rowerze z jednym kołem i 42km skacząc na jednej nodze.
Podpis: Wegetarianin - wyżera jedzenie mojemu jedzeniu
10km 0:43:15 11.11.09 Gdynia
21km 1:34:01 Połmaraton Ostrodzki
42,195 3:23:26 15.08.11 Gdańsk
Tri Olimpijski 2:21:36 03.09.2011 Mamaia Rumunia
|
|
| |
|
Von_Igel
Członek TriCity Triathlon Team
Wiek: 33 Skąd: Constanta / Gdynia / Las Posty: 223
|
|
|
| Wiadomość |
Autor |
|
Wysłany: 20-10-2011, 16:41 Temat postu: |
Potem zostaje jeszcze bieganie po wodzie, lot aerobajkiem i bieganie po rozżarzonych węglach ;) A tak wracając do tematu - biegłem w Maratonie Poznańskim i... wszystko było by idealnie, gdyby nie wyjątkowo bliska ściana na 30km :( trzeba zweryfikować swój plan treningowy i odżywianie ;) Maraton BOLI!
Podpis: prywatnie: http://love2tri.pl służbowo: http://powerplant.pl
twitter: @MichalTweets
|
|
| |
|
|
|
|